Pożegnanie Kostka…

Wczoraj musieliśmy podjąć tę najcięższą decyzję i pozwolić Kostkowi odejść… Nie chcieliśmy, żeby cierpiał, ale nadal nie możemy się po tym wszystkim pozbierać… 

39441651_2013510652207159_8615464423068270592_o

Stan kocurka pogarszał się z dnia na dzień — pomimo świetnej opieki, pełnej miski i codziennych kroplówek, stopniowo jego nerki odmawiały współpracy. Kiedy otrzymaliśmy wyniki krwi, obiecaliśmy sobie, że powalczymy jeszcze 3 dni, po czym powtórzymy badania i zobaczymy, czy nasze działania mają jakikolwiek sens. Niestety, wczoraj rano podczas pobierania krwi do badań, zaczęły Kostkowi pękać żyły… Był tak bardzo odwodniony i niedożywiony… Udało się założyć czwarty (!) w ciągu tygodnia wenflon, a jedyna żyła, która przetrwała, to ta z wewnętrznej strony uda. Kostek był bardzo dzielny i wszystkie zabiegi znosił ze stoickim spokojem, jakby wiedział, że to jego ostatnia szansa. Po dwóch godzinach otrzymaliśmy jednak telefon… Parametry nerkowe poszły w górę, a ciałko Kostka całkowicie się już poddało. Nie było odwrotu i musieliśmy przyznać przed sobą, że nic już nie da się dla kocurka zrobić. Sztuczne płukanie organizmu nie przynosiło efektów, dlatego wiedzieliśmy, że to moment, w którym musimy pozwolić mu odejść. Nie mogliśmy znieść myśli, że cierpiał…

Kochani, dziękujemy za to, że trzymaliście kciuki za Kostka i mówiliście mu, by walczył. Przekazaliśmy te słowa i wierzymy, że dzięki temu nie chciał się poddawać. Nie udało nam się go uratować, bo dotarł do nas zbyt późno… To nie była kwestia dni ani kilku tygodni, lecz MIESIĘCY, podczas których ludzie ignorowali jego stan. Nikt nie zwracał na niego uwagi, a on powolutku umierał w środku… Pociesza nas jedno: odszedł w kochającej atmosferze, przytulony do ciepłych ramion, które były z nim od momentu przyjazdu do fundacji. Odszedł godnie, zamykając oczka i zasypiając w objęciach. Nie umierał w zimnych krzakach, głodny, niekochany, niezauważony. Poznały go setki osób i w naszych myślach pozostanie na zawsze, a tego chyba sam się nie spodziewał.

🖤 Żegnaj Kostku. Byłeś wspaniałym kotem. Pokochaliśmy Cię całym sercem. TERAZ JUŻ NIE CIERPISZ i to najważniejsze!